– On nie potrzebuje, aby ktoś sprowadzał mu kobiety – cytuje „Corriere della Sera” Niccolo Ghedini, prawnika premiera Berlusconiego. – Wydaje się dziwne sądzić, że Berlusconi musi płacić kobiecie 2000 euro, by z nim poszła. Mógłby ich mieć mnóstwo za darmo – powiedział adwokat włoskiej gazecie, która wczoraj oskarżyła premiera o sprowadzanie na swoje przyjęcia prostytutek.